Spojrzyj najpierw na zdjęcie po prawej. Co widzisz? Widzisz składającą się do skoku, albo do walki, postać z bajki, prawda? Teraz spojrzyj na zdjęcie po lewej stronie. Co widzisz? Czy nie przypadkiem męskiego penisa i część pozostałego składu męskich genitaliów? A no właśnie. A to ten sam tatuaż, tylko kiepsko ulokowany. Przez to, że spod krótkiego rękawka t-shirtu wystaje tylko drobny kawałek całości tatuażu… mamy taki nieciekawy, komiczny dla obserwatorów, ale tragiczny dla posiadacza tatuażu efekt.

Jak już kiedyś wspominaliśmy, tatuaże na kobiecym dekolcie są raczej unikane, ponieważ obawiamy się, że będziemy musiały przysłaniać wzorek na przykład w pracy, jeśli naszemu szefowi nie spodoba się to, że „świecimy” tatuażem. Jednak tak delikatny wzorek, jeszcze do tego w formie estetycznego napisu, jak tatuaż ze zdjęcia – chyba nikomu w niczym nie będzie przeszkadzał. Co więcej, jako dodatkowy plus stawiamy fakt, że nawet z wiekiem, kiedy nasza delikatna kobieca skóra zacznie się marszczyć – tak delikatny tatuaż z napisem nie straci swojego uroku.

Cóż, nawet jeden z najbardziej znanych twórców malował puszki i dobrze mu za to płacili, więc dlaczego by nie wytatuować sobie puszki? Podrzucamy ten wzorek aby pokazać Wam, że niezależnie od tego, co mamy wytatuowane, jak dokładnie skomponowany jest nasz wzorek – jeśli jest to profesjonalna robota profesjonalnego tatuażysty – kompozycja może prezentować się świetnie. Poza tym, dzielimy się tym tatuażem, bo to tatuaż wyjątkowy, oryginalny. W końcu nie często spotykamy w tatuażach motyw aluminiowych puszek… :- )

Facet raczej nie zafundowałby sobie takiego wzorku – no chyba że bez koloru, w postaci czarnego tatuażu. To motyw, który chętniej wybiorą kobiety, ze względu na delikatny charakter. Co prawda sama gałąź, która wygląda nieco topornie, dodaje tatuażowi bardziej… surowego wyglądu, jednak kwiaty przełamują tę „surowiznę” i nadają tatuażowi delikatnego wyglądu. Kobiecego wyglądu. Tak więc zakładamy, że to fajny, kolorowy motyw na tatuaż dla kobiety – do zrobienia w różnych miejscach ciała.

Bluszcz kojarzy nam się z różnymi rzeczami: mnie osobiście z winobluszczem wspinającym się po murze na naszej działce, innym – nie wiedzieć czemu – z więzieniem, innym z byciem unicestwionym przez kogoś bliskiego. Bluszcz to wdzięczna roślina, o ile oczywiście chcemy ją mieć tam, gdzie nam się zaczyna panoszyć. W krótkim czasie pokrywa sobą sporą powierzchnię. Tatuaż ze zdjęcia nie zakrywa całych pleców – ale liści bluszczu, w zielonym kolorze, jest w tatuażu całkiem sporo.

Żółwie niezbyt często pojawiają się w tatuażach – i nic w tym dziwnego, mało kto może powiedzieć o sobie, że jest tak wielkim fanem tych zwierząt, że jedno z nich chce sobie uwiecznić na swojej skórze. A jednak – jak widać na zdjęciu – zdarzają się tacy, którym żółwie podobają się na tyle mocno, że decydują się na taki właśnie tatuaż. Tatuaż całkiem ciekawy i całkiem udany, chociażby ze względu na swoją mega intensywną kolorystykę.

Tatuaże z ptakami pojawiają się całkiem często. Głównie są to motywy przedstawiające w tatuażu orła – albo pawia właśnie. Ten drugi, to jeden z ulubionych zwierzęcych motywów dla kobiet, ze względu na elegancję tych ptaków. Pawie można przedstawiać – nie tylko w tatuażu – w różnych wersjach, z mniej lub bardziej rozpostartym ogonem, mniej lub bardziej kolorowym. Ale zawsze efekt jest jeden (o ile tatuaż jest wykonany profesjonalnie) – całość prezentuje się świetnie.

Nie wiem jak Wam, ale nam ten wzór tatuażu, który co nieco przypomina ściekającą po kartce plamę farby, co nie co namalowany surrealistycznie motyw kwiatu, który również się rozpływa i ścieka – nam to kojarzy się ze studentką architektury. Serio, gdybyście przeszli się po wydziale architektury na wybranej politechnice, zobaczylibyście, że takie tatuaże pasowałyby właśnie do 80% laseczek, które włóczą się po tamtejszych korytarzach. Lubią imponować – nie zawsze trafionymi – oryginalnymi stylizacjami. Takim tatuażem też chętnie by zaszpanowały.